Chyba najlepszy tytuł, jaki mógłbym wymyśleć do tego post'a. W każdym razie zacznijmy od początku. Ten blog w zasadzie miał być czymś innym i zastanawiałem się czy nie złamie zasad pisząc tego post'a, ale uważam że nie dlaczego, gdyż w każdej chwili jesteśmy inni, ale nie możemy zaprzeczać temu co się nam przytrafiło/ próbować od tego uciec czy inne tego typu rzeczy musimy dążyć dalej i walczyć o przetrwanie.
Zacznijmy od czego defacto się zaczeło moje świadome życie. Chciałbym, aby to było coś niezwyczajnego/niesamowitego, lecz jest to zwykła rzecz znana od dawien dawna kobieta. Choć popsuło to stosunki z nią, to jednak spowodowało niesamowitą pogoń za zarozumieniem relacji damsko-męskich. Wymusiło budowe wielu zapór przeciw braku wiedzy. Udoskonaliło moje techniki uczenia się, aż w końcu całkowicie mnie odmniło. Nie jestem tym kim byłem, ale dalej jestem tym który się wyróżnia. Jestem tym który często - nie chcąc - jest w centrum uwagi.
Skutki tego są mają do dziś swoje miejsce. W moim umyśle wytworzyło sie kilka schiz i boję się ognić... choć ognie żartami, aby to zrekompensować. Może to dobre podejście nie. Za dużo myslałem rozpoczełem swoje życie zawodowe... Za dużo miałem i tak czasu wróciłem na magisterskie studia... Ogólnie sesja całkiem nieźle jak na moje poprzednie wymogi 8/10 zaliczone dlaczego całkiem nieźle uwaliłem tylko najprostsze przedmioty ;>. Poprostu nei chciało mi się ich uczyć.
Zawsze myślałem, że nei umiem chować uczuć, jednak ostanio doszedłem jednak do wniosku, że własnie w tym jestem najlepszy. Dlaczego? Bo gdybym miał pokazać jakie uczucie emocje drzemią pod moją skóra to bym musiał to porównać do wybuchu największej bomby atomowej. Poprostu jest to duże.
Teraz semestr następny 45/30(standard) pkt do zdobycia dam radę? 45/30 = 150% normy. 150% + praca > 150% znacznie. 200% ? nie wiem zobaczmy. Walczyć będę, aż do ostatków swoich sił...
wtorek, 19 lutego 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz